Wiosenne porządki

Home Blog Wpisy Wiosenne porządki

Exemple

Wiosenne porządki

Zmieniliśmy znowu czas z zimowego na letni. Bardzo lubię tę zmianę, chociaż tej nocy, kiedy przesuwamy zegarki do przodu, śpimy przecież o godzinę krócej. Czas letni zaś lubię dlatego, że i tak rano było zbyt jasno, by pospać, zaś dzień automatycznie wydłużył się o godzinę i z każdym dniem będzie utrzymywał tę wiosenno-letnią tendencję. Co by nie powiedzieć, wiosna za pasem, choć chłodem jeszcze nas liże po licach, jeśli odważamy się na chwilę spaceru choćby wokół naszego mniejszego jeziora. Na Jezioro Domowe Duże przyjdzie czas, gdy zrobi się naprawdę ciepło i przyjemnie.

Zadziwia mnie przyroda, która co prawda dość leniwie budzi się do życia, ale jej odgłosy i zapachy czuć w powietrzu coraz intensywniej. Coraz głośniej i radośniej śpiewają ptaki, w Piasutnie zadomowiły się znowu pierwsze bociany, które widzieliśmy z żoną kilka dni temu. Nie obejrzymy się, a wokół zrobi się zielono, kolorowo od kwiatów i po prostu pięknie. Będziemy znowu świadkami budzącego się życia – tego fenomenu, który pochodzi niezmiennie od samego Stwórcy, w którym jest sama esencja życia.

To niezwykłe, że mimo różnych turbulencji na świecie oraz destrukcyjnej działalności człowieka, otaczająca go przyroda rządzi się swoimi prawami, które przecież sam Stwórca ustanowił, a po potopie zapewnił, że „dopóki trwać będzie ziemia, siew oraz żniwo, chłód i gorąco, lato i zima, dzień oraz noc – nie ustaną” (Ks. Rodzaju 8,22). Możemy więc być pewni, że kalendarz nas nie oszuka, dnia będzie nam przybywać, przyjdzie ciepło, a potem gorąco. Przed nami więc piękne pory roku: wiosna i lato. Oby były spokojne, bezpieczne i szczęśliwe – tego życzymy sobie wszyscy!

A ponieważ zbliżają się również Święta Wielkanocne, więc w najbliższych dniach czekają nas pewnie kolejne wiosenne porządki: w ogródkach, na działkach, na podwórkach i wokół naszych domów. Po tej długiej i szarej zimie trzeba będzie wygrabić wszystkie śmiecie i zbutwiałe liście, których nie zdążyliśmy jesienią dokładnie wygrabić. To zazwyczaj miła robota, bo jej efekty widać bardzo wyraźnie, nie mówiąc już o tym, że cieszy nasze oczy.

Są w naszym życiu takie okresy, kiedy zbierają się nam różne śmieci: niezałatwione lub zaniedbane sprawy, nierozwiązane konflikty, spory i kłótnie, odłożone do lamusa postanowienia, których nie dotrzymaliśmy oraz dobre chęci, którymi podobno wybrukowane jest piekło. Wiele jest takich „zbutwiałych śmieci”, które też dobrze byłoby wysprzątać, pozamiatać i oczyścić. Takie wiosenne porządki w sercach, sumieniach i myślach. Akurat mamy chyba teraz trochę więcej czasu wolnego, bo jesteśmy w domach, więc warto w końcu chwycić za grabie…..

Tego rodzaju porządków nikt za nas nie zrobi i dobrze byłoby, aby każdy z nas pozamiatał na swoim własnym podwórku, a nie na cudzym, jak często mamy zwyczaj czynić. Tego rodzaju przywarę opisał kiedyś Pan Jezus w czasie wygłaszania słynnego Kazania na Górze, mówiąc do swoich słuchaczy tak: „Dlaczego widzisz drzazgę w oku swojego brata, a belki we własnym nie dostrzegasz? Albo jak możesz powiedzieć swemu bratu: Pozwól, że wyjmę drzazgę z twego oka, gdy belka tkwi w twoim własnym? Obłudniku, usuń najpierw belkę z własnego oka, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć drzazgę z oka swego brata” (Ew. Mateusza 7,3-5).

Nie patrzmy na nieporządki w życiu swoich bliźnich, choć oni sami mają rzeczywiście co posprzątać. Skoncentrujmy się raczej na swoich nieporządkach i sami własnymi rękami zróbmy stosowne porządki, zanim ktoś z zewnątrz zechce się za nie zabrać. Wtedy bowiem będzie więcej wstydu i będzie bardziej bolało.

Są oczywiście ludzie, którzy są bardzo przywiązani do swoich rupieci. Inni z kolei wszystko co stare lub zużyte albo „półpotrzebne” lubią wyrzucać na śmietnik. Ja osobiście należę do tych drugich i miałem ku temu wiele okazji, ponieważ z żoną przeprowadzaliśmy się siedem albo więcej razy w naszym dotychczasowym życiu. Za każdym razem, kiedy się pakowaliśmy, widziałem tyle rzeczy, które przewoziliśmy z jednego miejsca do drugiego, a potem ich nie używaliśmy i za jakiś czas znowu je pakowałem i przewoziłem do kolejnego miejsca naszego zamieszkania. Zawsze jednak starałem się jak najwięcej tych nieużywanych rzeczy wyrzucić po prostu na śmietnik.

W życiu naszym bywa podobnie. Czasem zmieniamy adresy, przenosimy się z miejsca na miejsce, ale stare i niezałatwione sprawy ciągniemy za sobą jak stare szpargały, którymi wypełniamy piwnice, strychy czy garaże. Dziś jednak żyjemy w taki sposób, że nie naprawiamy rzeczy, lecz kiedy one się zepsują, wyrzucamy je i kupujemy po prostu nowe.

W sprawach życiowych – niedotyczących przedmiotów i sprzętów – musimy jednak postępować nieco inaczej. Są sprawy, które bezwzględnie wymagają naprawy. Nie wszystko da się po prostu wyrzucić do śmieci, bo takie niezałatwione, lecz ważne życiowe sprawy są jak niezabliźnione rany, które wciąż krwawią i bolą. Trzeba więc je opatrzyć, by się zagoiły i wtedy dopiero możemy pójść do przodu bez żadnych obciążeń z przeszłości.

Mamy teraz trochę więcej czasu niż zwykle. Zamiast więc się nudzić lub dręczyć, pomyślmy o szeroko pojętych wiosennych porządkach: tych w ogródkach czy na działkach, ale także tych, które dotyczą naszych sumień, serc i umysłów. Zróbmy je, a wtedy odczujemy różnicę, poczujemy wielką ulgę i z nowymi siłami pójdziemy do przodu. To będzie nasza bardzo udana, emocjonalna i duchowa wiosna!

pastor Andrzej Seweryn

(andrzej.seweryn@gmail.com)